Posts Tagged ‘dla dzieci’

Urządzamy pokój dla dziewczynki

sobota, listopad 1st, 2008

Często myślimy, jak powinien wyglądać doskonały pokój dziecięcy. Bywa to czasem niełatwym wyzwaniem dla mamy. Najbardziej optymalnie jest urządzić wnętrze pokoju w taki sposób, aby przy pomocy nieznacznych zmian można je było w łatwy sposób przeistaczać, dostosowując do wieku rosnącego dziecka.

W wózeczku umieścić można lalki a także pluszaki. Za drabinką łóżka ulokować można małą garderobę, gdzie zmieszczą się ubranka dla dzieci. Na środku pokoju ustawić można lekki stolik, przy którym dziecko może komfortowo bawić się i rysować. Pozostałe umeblowanie pokoju stanowić mogą lekkie wiklinowe mebelki, takie jak etażerka a także fotelik i stołeczek, które w prosty sposób zastąpić będzie kiedyś można innymi meblami, optymalnie dobranymi do wieku mieszkańca.

W jaki sposób urządzić pokój dla dziewczynki? W barwnym pokoju pełnym zabawek można przykładowo ograniczyć ilość mebli do minimum, aby mała dziewczynka mogła mieć maksymalnie dużo miejsca do zabawy.

W trakcie urządzania pokoju dla kilkuletniej dziewczynki, można obudować front piętrowego łóżka płytą wiórową a także wymalować na niej farbkami akrylowymi pogodną, wielobarwną tęczę, która uatrakcyjni królestwo małej romantyczki. Wnękę pod posłaniem, w której w przyszłości zostanie zamontowany blat biurka, spożytkować można jako ustronny schowek, który stanowi miejsce zabaw dziecka. Przytwierdzić tutaj można niewielką lampkę zakrytą częściowo kotarą z materiału. Wejście do środka ozdobić mogą sznury wiszących, sztucznych kwiatków.

Jak usprzątnąc pokój dziecka?

sobota, listopad 1st, 2008

Wielu rodziców popełnia wciąż ten sam błąd, że zamiast przyzwyczajać dziecko od pierwszych chwil do pilnowania porządku, sprzątają sami. Jasne, że tak jest szybciej oraz prościej. Jednak gdy maluch podrasta i mama mówi: Usprzątnij swój pokój, wówczas maluch nawet nie wie od czego zacząć .

Zasadniczo lepsze efekty od metody na krzyk daje cierpliwość, odrobina perswazji, niekiedy podstęp. Najkorzystniej jest wtedy, kiedy malec uczy się na własnych popełnionych błędach. Gdy zamiast odłożyć na miejsce rzuci w kąt misia a później z płaczem szuka go przed zaśnięciem, to lepiej to zapamięta niż najlepszy wykład o skutkach bałaganiarstwa.

W komfortowej sytuacji są te mamy, które zaczynają uczenie porządku bardzo wcześnie. Jasnym jest, że malec między 1-szym a drugim rokiem życia nie dostrzega różnicy między porządkiem a nieporządkiem, a zatem nie należy liczyć na to, iż poukłada wszystko równiutko na półce czy też odkurzy pokój. Można jednak powoli wprowadzać troszkę dyscypliny w jego świat zabawek. Gdy kończy się zabawa misiami, odłożyć je należy wspólnie na miejsce, zanim weźmie się książeczkę czy wyjmie klocki, np. klocki lego. Im maluch starszy, tym kwestie te bardziej się problematyzują.

Powiedzenie maluchowi, by posprzątało, gdy samemu pójdzie się np. gotować obiad jest gwarancją, że po powrocie zastanie się taki sam bałagan. Dzieci nie lubią same sprzątać. Można podzielić się pracą z dzieckiem - mały chowa zabawki, np. samochodziki, a rodzic zbiera kredki. Można ścigać się, kto pierwszy sprzątnie. Każda metoda jest dobra.

W obecnych czasach każdy sklep z zabawkami sprzedaje dużo różnorodnych zabawek, zatem kłopot rozrzuconych klocków, lalek, mebelków i kredek może narastać. Na opanowanie tego chaosu polecić warto pudełka. Dzieci najprędzej i najskuteczniej uczą się gdy obserwują na rodziców. Jeżeli więc mimo wszystkich starań problem ze sprzątaniem nie znika, trzeba przeanalizować swoje i partnera zachowanie.

Wspaniałe przedszkole.

poniedziałek, październik 20th, 2008

Dziecko mojego kolegi Rafała zawsze było dzieckiem dość mocno wyalienowanym. Lubiło się bawić najbardziej w swoim własnym towarzystwie, miało tylko jednego dobrego kolegę Damiana. Chodzili razem zbierać muszelki po plaży, kumplowali się, siedzieli razem w piaskownicy. Z tym, że różnił ich rok życia. Gdy Damian miał cztery latka rodzice zapisali go do przedszkola Łódź, nie zrobili tego wcześniej z tego powodu, że mama nie pracowała i mogła się nim zajmować. Dostała jednak posadę i trzeba było synka wysłać do przedszkola. Zaś Adam, syn Rafała, nie był jeszcze w wieku przedszkolnym i gdy stracił towarzysza dziennych zabaw zatopił się we własnym świecie. Było mu smutno, to widać, ale ciężko równocześnie było zaradzić cokolwiek na ten stan.

Rafał brał go każdego dnia przy ładnej pogodzie na plac zabaw, miał nadzieję, że chłopak się przełamie, że zacznie go interesować zabawa z innymi dziećmi, ale tak się nie działo. Rafał był w tym wszystkim zagubiony, nie wiedział, czy zabrać go do psychologa dziecięcego, nie wiedział co może i powinien zrobić. Raczej lekko na siłę starał się go przekonywać do zabaw z innymi dziećmi ale zawsze kończyło się tak samo: Adam albo chował się w jego ramionach, ale uciekał w najdalszy kąt placu zabaw.

Możecie sobie łatwo wyobrazić co się stało, gdy Adam dorósł do wieku, w którym Rafał zdecydował się go oddać do przedszkola. Nie dlatego, że musiał. Chciał. Chciał przełamać w chłopcu lęk przed innymi. No i oczywiście gdy tylko Adam ujrzał swoje przedszkole Łódź w oczach pojawiły się łzy, wczepił się kurczowo w pulower Rafała i za nic nie chciał przekroczyć progu. Rafał mądrze nie chciał go pchać na siłę żeby nie pogłębiać stresu i traumy. Umówił się zamiast tego, po konsultacji, z panią psycholog dziecięcą która miała dyżury w przedszkolu trzy razy w tygodniu. Adamek poszedł razem z nim na wizytę. I wyobraźcie sobie, że udało się! Pani miała (i ma) tak wspaniałe podejście, że przedszkole przestało być dla malucha straszną wizją a stało się miejscem, gdzie czekało na niego wiele zabaw i radości! :)